Jak możesz pomóc kotom na Zakynthos?

Cała Grecja, nie tylko Zakynthos, mogłaby przedstawiać jako swoją wizytówkę postać kota. Ten zwierzak z 4 łapkami na trwałe wbił się w historię, kulturę i turystykę kraju. Jeżeli jesteście miłośnikami kotów – to miejsce jest dla Was. Jeśli chodzi o Zante to ta futrzasta postać może śmiało konkurować popularnością z Zatoką Wraku czy nawet Żołwiem Caretta Caretta. Jest ich bardzo dużo, na każdym kroku pokazują jak należy kultywować i szanować greckie tempo życia, wygrzewając się do słońca i odpoczywając.
Niemniej, sytuacja jest dość złożona i nie zawsze jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Grecy tak naprawdę od dawnych czasów akceptują obecność kotów. Możemy sięgnąć nawet czasów weneckich, kiedy koty celowo ściągano na wyspę, aby walczyły ze szczurami, które roznosiły niebezpieczne choroby i niszczyły zapasy żywności. Wielokrotnie koty były (i nadal są) niczyje, czyli wspólne dla całej społeczności na wyspie. Kto mógł dokarmiał we własnym zakresie, ale nie zabierał do domu. Stąd jest tyle ulicznych kotów, bo po prostu ich dom to ulica. Klimat, który panuje na Zakynthos w większości roku jest sprzyjający dla przeżycia tych osobników. Zimy nie są mroźne, więc ten najtrudniejszy czas w roku daje szansę na to, że są stanie w mniejszym lub czasem większym stopniu sobie poradzić. Klimat sprzyja też temu, że koty się wielokrotnie rozmnażają. Niestety na wyspie nie ma środków finansowych na programy sterylizacji, dlatego każdego roku ilość bezpańskich kotów rośnie.
Bardzo wysoko rozwinięta turystyka na wyspie powoduje, że życie kota to ma dwie strony, jak dwie strony medalu. Z jednej strony błogie szaleństwo i dobrobyt. Koty mają przyzwolenie w większości miejsc – tawernach, restauracjach czy barach przy hotelach na swobodną obecność, czyli możliwość dokarmiania. W całym sezonie koty nie mogą narzekać. Jak nie w jednym miejscu, to w drugim będą próbować coś od kogoś dostać. I przeważnie dostają. Turyści wspierają i dokarmiają te zwierzaki w miarę swoich możliwości. A one to wiedzą. Wiedzą, że przy człowieku im się nie powinno nic stać, napełnią brzuszki, dostaną masę uścisków i wszystko będzie w porządku. Wielokrotnie kiedy turyści spotykają chorego kota to na własną rękę organizują mu pomoc, pokrywając całą kwotę za leczenie. Zdarzają się nawet sytuacje, że taki kot skradnie serce turysty, zostaje adoptowany i zabrany do Polski.
Druga strona medalu ich życia jest troszkę smutniejsza. Po sezonie zamykają się hotele, tawerny czyli miejsca gdzie koty miały stałe i pewne źródło pożywienia. Znika też obecność turystów czyli drugiego ważnego źródła dokarmiania. Wiele kotów nie potrafi sobie poradzić bez pomocy człowieka, z racji tego, że czasem ich opieka była aż za duża. Najgorzej mają małe i młode kotki, które urodziły się w sezonie, zostały otoczone ludzką opieką, a potem zostały same – im jest najtrudniej przeżyć i żyć samodzielnie.
Sami jesteśmy właścicielami 6 sierot, które uratowaliśmy i wykarmiliśmy. To cztery kotki: Musati, Lala, Frodo i Benia oraz dwa kocurki Simba i Maniek. Kotki poddaliśmy sterylizacji, a kocurki kastracji. Wszystkie posiadają komplet szczepień i są regularnie odrobaczane. Sąsiedzi podziwiają nasze mruczki powtarzając, że rzadko widuje się tak zadbane koty. To smutne, a jednocześnie radosne bo chociaż te sześć żyć trafiło w odpowiedzialne ręce i ma życie jak w raju.















Na szczęście na wyspie tworzy się coraz więcej organizacji zajmujących się porzuconymi kotami, lub tymi, które wymagają natychmiastowej pomocy. Pomimo tego, że mam psie serce to dłuższy pobyt na Zante i poznanie wielu kochanych futrzaków sprawiło, że też chcę im pomagać. Organizacje czy wolontariaty stawiają sprawę jasno, jeśli chodzi o pomoc kotom :
- Jeśli chcemy dokarmiać koty to w bezpiecznych miejscach, nie przy głównych drogach, gdzie w sezonie jest duży ruch. Koty przychodzą w te miejsca i są narażone na niebezpieczeństwo.
- Do picia tylko woda – nie jak każdy myśli mleko. Wiele kotów nie toleruje laktozy i spożycie mleka powoduje u nich problemy żołądkowe, a potem odwodnienie. Dlatego zapewniajmy im dostęp do świeżej wody.
- Nie przywiązujmy się za bardzo – wakacje na wyspie najczęściej trwają od 7 do 14 dni. Można pomagać kotom, ale w sposób doraźny, nie przez cały czas. Koty potem nie potrafią się odnaleźć bez człowieka.
- Jeśli spotkamy chorego kota – wezwijmy pomoc, nie ratujmy na własną rękę. Zasada jest prosta – po pierwsze nie szkodzić. Sobie, ani kotu. Jeśli faktycznie chcemy pomóc – zorganizujmy transport do placówki weterynaryjnej.
- Zawsze możemy wesprzeć finansowo takie placówki, a wtedy mamy pewność, że na pewno nie są to pieniądze wyrzucone w błoto.

