W tym wpisie odkryję przed Wami trochę „prywaty” 😉 Opowiem Wam jakie wrażenie robi na moim Greku nasze polskie jedzenie.


Pierwszy raz do Polski pojechaliśmy 4 lata temu. Wtedy dla niego większym szokiem była temperatura niż kuchnia. Jego zdziwienie kiedy wysiedliśmy z samolotu, że nie można chodzić u nas w październiku w sportowych adidasach osiągneło apogeum. Na Zakynthos można przechodzić cały rok w tak zwanych przez Greków „sportexach”, czyli adidasach. Od razu opowiem Wam anegdotę, jak raz powiedziałam mojemu, że ma założyć adidasy i odpowiedział, że nie ma. Mówię – przecież masz! 4 pary! Nie mam!- odpowiedział kszątając się po pokoju z miną wyraźnie zagubioną, dlaczego wymagam od niego noszenia właśnie tej marki. Na koniec odparł, że ma tylko „najki”, a ja ze śmiechu nie byłam w stanie mu wytłumaczyć, że najki to też adidasy! 😀 Do dziś nie rozumie czemu w Polsce na wszystkie sportowe buty mówimy adidasy i ja Wam powiem szczerze, że tez tego nie kumam.

KAWA

Wracając do jedzenia. Na początku szokiem i ogromnym powodem zmartwienia, prowadzącym wręcz do depresji był brak kawy. W Polsce nie robi się kawy po grecku, ani freddo espresso, ani freddo cappuccino. To był koniec, bo bez dobrej kawy Grek nie zacznie dnia, a jak zacznie to z wielkim przymusem i ten dzień już nie ma sensu. Generalnie nic nie ma sensu gdy nie ma dobrej kawy. Nasza polska parzona kawa jest fuj i przyznam Wam szczerze, że dla mnie teraz tez jest już fuj, po przepiciu hektolitrów greckiej, naprawde smacznej kawy. W końcu zostaliśmy uratowani, gdy trafiłam do mojego kolegi do kawiarni Zapałka w Bydgoszczy, który dołożył wszelkich starań, aby po raz pierwszy w życiu stworzyć freddo espresso. Udało się ! Następnie znaleźliśmy w Starbucks kawę z kruszonym lodem a’la freddoccino i świat Mojego Greka ocalał przed zagładą.

freddo cappuccino i freddo espresso

ZUPY

Z zupami też jest moi drodzy niezła historia… Wchodzę do kuchni i mówię mamie (gdy jedziemy do Polski mieszkamy u moich rodziców), że będę gotowała zupę. Jakie byście zadali pytanie? Jaką zupę. O to właśnie zapytała moja mama. I tutaj zaczyna się początek jakże długich wyjaśnień, że zupa to jest tylko jedna 😀 Soupa (zupa) w Grecji to zupa pomidorowa z malutkim makaronikiem kritharaki, czyli taką naszą zacierką. To jest zupa i nie ma innych. Można ugotować coś gourme 😉 np. Soupę z dodatkiem jarzyn ale to i tak nie zmienia faktu, że zostaje Soupą. Dlatego też nauczony przez 30 lat jedzenia jednej jedynej i niepowtarzalnej Soupy Mój Grek innych zup nie próbował uważając je za dziwne i niezjadliwe. Bo jak można wrzucić do zupy ziemniaki czy pieczarki, przecież one są do czegoś zupełnie innego.

Σουπα – zupa (jedna jedyna niezmienna i niepowtarzana – ZUPA)

MIĘSA

Grecy (ogólnie, nie tylko mój) podziwiają nas Polaków za barbeque. Grillujemy na potęgę i robimy to dobrze. U Greków na grillu najczęściej znajdziemy souvlaki, steki wieprzowe albo kiełbasę. W Polsce robimy za to świetne marynaty. Mój Grek napałał się widokiem i zapachem grillowanych mięs m.in. żeberek w miodzie bo… jest wegetarianinem. Jak niewielu z Greków, ale zdarzają się. Za to niezłej frajdy przyspożyło mu pieczenie kiełbasek na ognisku, gdy byliśmy na kuligu w Zakopanem. Był tak zachwycony, że upiekł kiełbaski wszystkim, którym nie chciało się trzymać. Z opowieści innych Greków, którzy odwiedzili Polskę wiem, że uważają Polaków za mistrzów grilla i wszystkiego co z mięsem związane. Wyjątek – do pieczenia i do gotowania w sosie dodaliby więcej oliwy z oliwek. Bo mięsko tego typu zawsze było dla nich trochę za suche, a sos bez dużej ilości oliwy to woda smakowa, a nie sos.

SŁODYCZE I TRADYCYJNE PRZEKĄSKI

Tutaj zaczyna się raj dla mojego Greka. Najbardziej kocha zapiekanki. Najlepsze jakie jedliśmy w Bydgoszczy są w małej budce tuż przy Hotelu pod Orłem. Teraz każda nasza wizyta w moim rodzinnym mieście zaczyna się od wizyty właśnie tam. Ostatnio przy okazji pobytu w Krakowie zasmakowały mu również okrągłe obważanki. Są bardzo podobne do greckich koulouri z sezamem czy serem (spróbujcie będąc w Grecji). Gofry z zakopiańskich Krupówek też skradły jego serce. Fascynują go również kręcone ziemniaczki i to jak to się dzieje, że smak bekonu pojawia się na nich przy użyciu magicznego proszku 😉 Nie tłumacze mu, że to straszna chemia, żeby nie psuć mu zabawy. Oscypek np. dostał 6/10, bo owszem był smaczny, ale nie dali cytryny do pokropienia (w Grecji wszystkie smażone sery skrapia się cytryną). Ogórki kiszone, kapusta kiszona są zepsute i wciąż nie może uwierzyć jak my Polacy możemy to jeść. A odnośnie pierogów niepojęte jest jak można jeść surowe ciasto tylko na chwilę zamoczone w wodzie (dla niego kluski i ciasto tego typu, tylko ugotowane w wodzie są po prostu surowe, bo nie są chrupkie, więc co to za ciasto). Moja Mama znalazła na to sposób i robi Mojemu Grekowi specjalne pierogi z farszem z sera feta i mozarella (przypomina farsz greckiej tiropity) i po ugotowaniu je podsmaża na patelni.

Zapewne znajdą się tutaj Polski, które gotują swoim Grekom po polsku i oni wszystko jedzą. Ja trafiłam na ciężki przypadek, ale traktuję go jako wyzwanie 😉

Jeśli też macie ciekawe przygody związane z Grekami i ich kontaktem z polskim jedzeniem podzielcie się w komentarzach !

Dodaj komentarz